16 stycznia 2006

Nie zatańczy nam już Dudek... - czyli pamięć kibica

Blog miał być relacją z mojego pobytu na Teneryfie, ale w świetle wydarzeń dnia wczorajszego nie mogłem się powstrzymać przed popełnieniem poniższego felietonu i zamieszczeniem go tutaj.



Wszyscy pamiętają taniec Jurka Dudka w finale Ligi Mistrzów. Wszyscy też rozpaczają, że nie pojedzie on na Mistrzostwa Świata, a przynajmniej nie te w Niemczech. Echo niesie po całym kraju głosy niezadowolenia i współczucia dla naszego byłego reprezentacyjnego bramkarza, bo przecież wszyscy wiedzą, że jego taniec jest najlepszy. Pamięć kibica jest jednak krótka, bo już nie wszyscy pamiętają dobrze Mundial w Korei. Ja kibicem jestem marnym, więc jako tako pamiętam, może dlatego, że zdawałem wtedy maturę i wśród pytań na egzaminie przewinęło się: "Jaki wynik?" . Pamiętam hymn, zawód i łzy. Pamiętam trenera Engela, który powiedział, że skład który wywalczył mistrzostwa na nie pojedzie.. i pojechał. Pamiętam także, piłkarzy zajmujących się przed mundialem wszystkim, tylko nie grą w piłkę. Pamiętam też jak potem wołano na nich "Gorące kubki". Wtedy również mieszano trenera z błotem i wieszano na nim co tylko się dało. Jak widać w obecnych czasach życie toczy się szybciej, bo fala krytyki wypłynęła już przed mistrzostwami, a nie po. Kto to jest Fabiański, Brożek, Giza, gdzie są Franek i Dudek?? - pyta cały kraj, tylko patrzeć jak zaczną się demonstracje. Polska to takie miejsce gdzie wszyscy się znają na piłce i wszyscy mają rację. Na szczęście ostatnie słowo należy do trenera, który powiedział, że nikt nie może być pewny miejsca w składzie, wszyscy muszą pracować równie ciężko i słowa dotrzymał. Skoro wybrał taką reprezentację a nie inną, to widocznie taka jest na obecną chwilę najlepsza. Pamięć kibica jest krótka i na dodatek zawodna, bo niewielu przypomina sobie, że Dudek tańczył podczas serii rzutów karnych, a żeby były jakieś karne to trzeba najpierw wyjść z grupy. Do Korei pewniacy pojechali i nie wyszli, teraz nie pojadą i też nie wyjdą, ale może Fabiańskiemu, Brożkowi, Gizie się to uda...



To tyle politykowania na dziś, dodam tylko już bardziej na temat, że mistrzostwa zamierzam oglądać jak każdy porządny Hiszp.... Polak w barze, razem z przyjaciółmi. Mecz z Niemcami będziemy przeżywać razem z naszymi znajomymi zza zachodniej granicy. Nieważne kto wygra i tak będziemy się dobrze bawić, a jak coś to najwyżej wzorując się na "kibicach" Legii zdemolujemy centrum La Laguny.

Brak komentarzy: