8 lutego 2007

Mexico

Po 12 godzinach lotu wyladowalismy w Mexico City. Jest cieplo w dzien i chlodno w nocy, ale dajemy rade. Miasto bardzo rozni sie od naszych oczekiwan, jest tak... globalnie. Mnostwo amerykanskich samochodow, sklepy i restauracje takie jak wszedzie. Wszystko to okraszone pieknymi budynkami w stylu kolonialnym i bardzo zniszczonymi ruinami swiatyn Aztekow. Odwiedzilismy juz centrum, oraz dzelnice artystow Socalo (tam mieszkal Diego Rivera), bylismy takze w Muzeum Antropologicznym w ktorym znajduja sie wazniejsze obiekty sztuki prekolumbijskiej. Juz niedlugo wyruszymy na poludnie by na wlasne oczy zobaczyc osrodki luduw zamieszkujacych te tereny przed przybyciem Europejczykow. Grupa jest zgrana i dowcipna, radzimy sobie calkiem niezle, oby tak do konca.

Dziiaj tak skrotowo, bo mam malo czasu, gdyz to moj pierwszy kontakt z internetem od przybycia i musialem odpowiedziec na maile i dac znaki zycia :) Dla oslody, kilka zdjec.




1 komentarz:

Ula pisze...

Hej Roberto! Na pewno bede sledzic relacje z Waszej wyprawy! I licze na ciekawe zdjecia :-) Bawcie sie dobrze, pozdrawiam!